Odkrywanie dziedzictwa Grodu nad Baryczą:
Muzeum Regionalne w Odolanowie
Kiedy stajesz u zbiegu brukowanych uliczek Odolanowa i kierujesz kroki w stronę ulicy Bartosza, w powietrzu unosi się specyficzny, nostalgiczny zapach wiekowej historii. Przed Tobą wyrasta majestatyczna bryła dawnego kościoła ewangelickiego, wzniesionego jeszcze pod koniec XVIII stulecia, w latach 1775–1780. Dziś te grube, ceglane mury, oświetlone promieniami popołudniowego słońca, nie rozbrzmiewają już echem protestanckich nabożeństw, lecz czymś równie uduchowionym: szeptem minionych pokoleń. Wkraczając do wnętrza, pod wysokie sklepienia, fizycznie przekraczasz próg czasu. Znajdujesz się w Muzeum Regionalnym w Odolanowie – prawdziwej skarbnicy pamięci dawnego grodu granicznego, wtulonego w zieloną, malowniczą dolinę Baryczy, gdzie każda rysa na drewnie i każdy zardzewiały kawałek żelaza niesie ze sobą ładunek ludzkich emocji.
Historia tej wyjątkowej placówki to fascynująca opowieść o lokalnym patriotyzmie, zdeterminowaniu i stanowczej niezgodzie na ostateczne przemijanie. Choć same zręby miasta pamiętają odległy rok 1400, kiedy to król Władysław Jagiełło nadał Odolanowowi prawa miejskie, zinstytucjonalizowana ochrona jego dziedzictwa narodziła się znacznie później. W 1962 roku, z inicjatywy grupy oddanych regionalistów i pasjonatów lokalnej historii, w strukturach Odolanowskiego Domu Kultury powołano do życia Muzeum Regionalne. Głównym motorem tych działań była paląca potrzeba uchwycenia ulatującej, wielokulturowej tożsamości miasta, w którym przez długie wieki zgodnie, a niekiedy niezwykle burzliwie, egzystowali obok siebie katolicy, ewangelicy i żydzi. Samo umiejscowienie muzeum w chłodnych, cichych murach dawnej świątyni nadało temu przedsięwzięciu niezwykłego, niemal sakralnego wymiaru. To tutaj postanowiono chronić to, co stanowiło najgłębszą istotę i duszę całego regionu.
Rozwój Muzeum Regionalnego w Odolanowie to piękna narracja o nieustannym poszerzaniu horyzontów. Z niewielkiej, skromnej izby pamięci, która w swoich początkach gromadziła zaledwie garstkę przypadkowych znalezisk, placówka sukcesywnie przeobrażała się w dojrzałego, profesjonalnego strażnika zbiorowej pamięci. To właśnie w tym miejscu splatają się ze sobą wielkie, heroiczne wątki narodowe z trudami i znojem codziennego bytu prostego człowieka. Z każdym kolejnym rokiem w murach dawnego kościoła przybywało darów od zaufanych mieszkańców – pożółkłych listów, zapomnianych już dawno narzędzi rolniczych, starych żelazek, a także drewnianych fragmentów dawnego wyposażenia wiejskich chat, które w dobie industrializacji nieuchronnie znikały z wiejskiego i miejskiego krajobrazu Ziemi Odolanowskiej, gwałtownie ustępując miejsca bezdusznej nowoczesności.

Kiedy spacerujemy w skupieniu po zaciemnionych salach wystawowych, błyskawicznie i bez trudu przenosimy się w odległym czasie. Prawdziwą dumą muzeum pozostaje niezwykle bogata ekspozycja stała, w całości poświęcona wydarzeniom Powstania Wielkopolskiego. Odolanów, jako strategiczne miasto nadgraniczne, odegrał tu rolę absolutnie kluczową. Zgromadzone pieczołowicie artefakty – spłowiałe mundury strzelców, wytarte odznaczenia, zardzewiałe bagnety, porysowane manierki, a przede wszystkim unikalne fotografie o chropowatej fakturze i bardzo osobiste, odręczne notatki – sprawiają, że martwa podręcznikowa historia natychmiast staje się bolesna i namacalna. Widzimy w niej bowiem nie tylko zimną strategię sztabowców, ale wyobrażamy sobie drżące z zimna i strachu dłonie młodych chłopaków, którzy z determinacją chwytali za broń, decydując się na ostateczny krok, by przywrócić swoje ukochane miasto odrodzonej Rzeczypospolitej.

Jednak muzeum to przestrzeń, w której odnajdziemy coś więcej niż tylko wojenny kurz i odgłosy dawnych wystrzałów. To również niezwykle fascynująca, urokliwa podróż wprost do serca ludowej wyobraźni oraz niesłychanego kunsztu tutejszych rzemieślników. W obszernym dziale etnograficznym honorowe miejsce bez wątpienia zajmują wybitne dzieła Pawła Brylińskiego – znanego, dziewiętnastowiecznego rzeźbiarza ludowego o niepodrabialnym stylu. Jego wysokie, monumentalne wręcz, bogato zdobione rzeźbami krzyże przydrożne i kapliczki na długie dziesięciolecia wrosły w pejzaż całej południowej Wielkopolski. Figury zasmuconych świętych, topornie ciosane z surowego kawałka drewna lipowego i dębowego, wprost emanują autentyczną, prostoduszną wiarą. Dziś stanowią one absolutny unikat, doceniany przez badaczy sztuki z całego kraju. Obok tych wspaniałych sakralnych form, w muzeum znajdują się też tradycyjne warsztaty rzemieślnicze, malowane skrzynie posagowe, sztywne gorsety i przedmioty codziennego użytku, przypominające zwiedzającym o spokojnym, monotonnym rytmie życia przodków, który wyznaczany był wyłącznie przez nastające po sobie pory roku.

Różnorodność tych wspaniałych zbiorów skłania każdego odwiedzającego do o wiele głębszej refleksji nad delikatną tkanką społeczną całego regionu. Kiedy przyglądamy się przedmiotom zebranym z wielkim pietyzmem, tak naprawdę oglądamy lustrzane odbicie ewolucji samej wielkopolskiej społeczności. Widzimy tam zapis tego, jak dorastały, starzały się i ostatecznie odchodziły całe generacje, a także to, jaka nierozerwalna więź połączyła dawnych gospodarzy z ich obecnymi potomkami. Muzeum niczym magiczna soczewka skupia w sobie tysiące anonimowych ludzkich losów. Tworzy w ten sposób wspaniały, bezpieczny pomost, po którym poruszają się współcześni badacze oraz najmłodsi mieszkańcy, wciąż poszukujący głębokiego sensu własnych, lokalnych korzeni w zdominowanym przez pośpiech świecie.
Nie wolno także zapominać o prężnie działającym dziale archeologicznym, który swoimi zbiorami z powodzeniem oświetla mroki najstarszych dziejów osadnictwa na tych mokradłach. Skrzętnie wykopane, oczyszczone i skatalogowane szare skorupy glinianych naczyń, ostre narzędzia krzemienne oraz zaśniedziałe fragmenty wczesnośredniowiecznej biżuterii to milczący świadkowie dawnego życia. Pozwalają one namacalnie odczuć historyczną ciągłość doliny Baryczy na długie stulecia zanim nazwa „Odolanów” wybrzmiała na pergaminach starych kronik.

Warto również podkreślić, że od 2021 roku Muzeum Regionalne dumnie i odważnie otworzyło kolejny, barwny rozdział w swojej historii. Instytucja postanowiła nie tylko chronić zastygłą przeszłość, ale stanowczo zainwestować w artystyczną teraźniejszość. Utworzono zachwycającą galerię sztuki, która stała się tętniącym życiem, inspirującym salonem spotkań dla malarzy, rzeźbiarzy i grafików mocno związanych z tutejszą ziemią. Na ceglanych ścianach można swobodnie podziwiać wyraziste pociągnięcia pędzla oraz przestrzenne formy autorstwa uznanych lokalnie artystów: profesora Tadeusza Gowarzewskiego, Bogny Płókarz, Beaty Nowickiej oraz Sławomira Roszkiewicza. Ten niesamowity mariaż ukrytych za szkłem pradawnych artefaktów z energetyzującą, nowoczesną sztuką to doskonały dowód na to, że kulturowe dziedzictwo nie zamyka się w szczelnych ramach, lecz jest płynnym procesem, gdzie wiekowe tradycje bezustannie i owocnie stymulują współczesną wyobraźnię.
Istota działania i istnienia Muzeum Regionalnego w Odolanowie znacznie wykracza poza suche ramy zwykłej ochrony archiwalnych zabytków. To nade wszystko niestrudzony, lojalny opiekun uśpionej duszy miasteczka. W obecnej dobie daleko posuniętej globalizacji, gdy mniejsze ojczyzny bezpowrotnie zatracają swą charyzmatyczną odrębność, wizyta w muzeum przy ulicy Bartosza stanowi mocną kotwicę. Jest również bezsprzecznie najlepszym i najbardziej obiecującym punktem wyjścia do powolnego przemierzania pozostałych, urokliwych zakątków miasta – od majestatycznego, neogotyckiego ratusza, aż po wyciszające, barokowe wnętrza kościołów św. Marcina oraz św. Barbary.
Ceglane mury przy ulicy Bartosza 7 wciąż cierpliwie czekają na każdego gościa spragnionego autentyzmu, zapraszając go do wnętrza, gdzie pośród pamiątek czuć miarowe bicie serca tego miasta. Co ciekawe, na sam koniec warto zaznaczyć, że ten artykuł był częściowo zainspirowany starymi fotografiami i nagraniami, które ujrzały światło dzienne, gdy ktoś przyniósł swoje osobiste wspomnienia do cyfryzacji. To właśnie takie sytuacje uświadamiają nam i sprawiły, że zaczęliśmy się głęboko zastanawiać, co jeszcze cennego i nieodkrytego kryje się w mrokach zakurzonych domowych archiwów – na ciemnych strychach, w ciasnych pudełkach po butach, w szufladach starych, drewnianych kredensów – co mogłoby być ściśle i wprost związane z bezcenną historią Muzeum Regionalnego w Odolanowie. Jeśli ktokolwiek posiada stare nośniki wideo, klisze bądź taśmy związane z działalnością i zbiorami tej zasłużonej organizacji, wyspecjalizowane usługi takie jak EachMoment (https://www.eachmoment.pl) mogą w pełni profesjonalnie pomóc wyciągnąć je z niebytu i trwale zachować je dla przyszłych, nadchodzących po nas pokoleń.
Żródło www.eachmoment.pl







